09.10.2019 Wersja do druku

Andrzej Wajda był nie tylko filmowcem. Sobolewski o ostatnim, właśnie wydanym dziele wielkiego reżysera

U Andrzeja Wajdy śmierć nie schodzi z planu - to śmierć, która czyta gazetę z wiadomościami o wojnie. O czym przekonujemy się w wydanych właśnie dwóch albumach. 9 października mijają 3 lata od jego śmierci - pisze Tadeusz Sobolewski w Gazecie Wyborczej.

Andrzej Wajda nigdy nie zerwał z malarstwem. Uprawiał je niejako pokątnie, prywatnie, przez dziesiątki lat zapełniając notesy i szkicowniki tysiącami rysunków i akwarel. Można powiedzieć, że był w tym samym stopniu malarzem, jak i filmowcem. Dwa albumy sygnowane zamaszystym podpisem Wajdy - "Rysunki" i "To lubię. Inspiracje" - opublikował Antoni Rodowicz, grafik i wydawca, którego Krystyna Zachwatowicz-Wajdowa we wstępie nazywa po prostu "naszym przyjacielem". - Kilka lat pracowaliśmy nad tymi albumami - opowiada Rodowicz. - Brakowało tylko ostatniego szlifu. Pan Andrzej był wciąż jak zwykle zajęty, aż wreszcie w czerwcu 2016 r. zadzwonił do mnie i spytał, co robię latem. "Ja już wszystko skończyłem. Możemy zabrać się za albumy". Skończyliśmy pracę we wrześniu. Jest to więc ostatnia wypowiedź autorska Andrzeja Wajdy. Rozmowa obrazów W jego filmach można odnaleźć reminiscencje znanych obrazów: "Ziemię" Ruszczyca w "Popiele i diamenci

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Andrzej Wajda był nie tylko filmowcem. Sobolewski o ostatnim, właśnie wydanym dziele wielkiego reżysera

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza online

Autor:

Tadeusz Sobolewski

Data:

09.10.2019