19.09.2011 Wersja do druku

Ambitnie, bez hitu

II Festiwal Łódź Czterech Kultur podsumowuje Renata Sas w Expressie Ilustrowanym.

Od wtorku do soboty odbywał się Festiwal Łódź Czterech Kultur - wizytówka Łodzi, jej tradycji i dzisiejszego miejsca na artystycznej mapie. Ale kiepsko go było widać, bo festiwal rzadko wychodził z niszy. Dobre wrażenia przytłoczyły pytania o dobór programu, myślenie o adresatach i miejscach wydarzeń. Do "Szafy" (ul. Rewolucji 1905 roku nr 10), która była klubem festiwalowym i miejscem dyskusji literackich, wchodziło się omijając... kontener na śmieci. Wiszący obok plakat z napisem "Mistrzowie" (jeśli ktoś odczytał hieroglify składające się na to słowo) wyglądał więc jak memento. Z rozmów prowadzonych przy okazji festiwalowych spotkań wynika, że łodzianom marzy się duża impreza z gwiazdą, taka, która ściągnęłaby gości z Polski. Tegoroczny koncert inauguracyjny w Manufakturze, z Czesławem Mozilem (dlaczego on?) poprzedzony nieznanym u nas (świetnym) akordeonistą Vitalym Podolskym i jego zespołem przyciągnął tłumy, ale wyraż

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Łódź Czterech Kultur - ambitnie, bez hitu, z centrum pod śmieciowym kontenerem

Źródło:

Materiał nadesłany

Express Ilustrowany online

Autor:

Renata Sas

Data:

19.09.2011

Festiwale