"Hiszpańskie party" w reż. Bartosza Jarzymowskiego i Agnieszki Cianciary w Teatrze Współczesnym w Krakowie. Pisze Joanna Targoń w Gazecie Wyborczej - Kraków.
Podejrzewam, że twórcy "Hiszpańskiego party" chcieliby być jak Almodóvar. Ale przedstawieniu do dzieł Almodóvara równie daleko jak jego bohaterkom do znajomości hiszpańskiego. Trzy koleżanki z kursu przychodzą do czwartej na damski wieczorek z konwersacją. Nawiedzona Andżela (Małgorzata Krzysica), w powłóczystej czerni, z wielkim dekoltem i krzyżykiem na wydatnym biuście, zwierzająca się i z operacji plastycznych, i ze swej wiary w Boga. Myszowata nieśmiała Madzia (Anna Miśkiewicz) z dziewczęcymi warkoczykami, z której w końcu wylezie demon. Chuda, pewna siebie i wygadana (również po hiszpańsku) Pati (Agnieszka Cianciara). Gospodyni (Agnieszka Schimscheiner) usiłuje sprostać tej roli, co objawia się i niezdarną konwersacją w języku, z którego zna kilka zwrotów, i niegustownym "hiszpańskim" strojem. Koleżanki są dość niedobrane, raczej za sobą nie przepadają, ale - jak można się spodziewać - po paru butelkach wina nastrój się zmi