24.09.2008 Wersja do druku

Alicja w Krainie Sennych Mar

Dynamiczne tempo spektaklu powoduje, że nie sposób oderwać od niego wzroku, bawią piosenki, zaskakują kreacje aktorów, śmieszą perypetie, a różnobarwne, współczesne stroje robią wrażenie - o "Alicji w Krainie Czarów" w reż. Julii Pawłowskiej w Teatrze Lalek Banialuka w Bielsku-Białej pisze Koralina Zięba z Nowej Siły Krytycznej.

W bielskim Teatrze Lalek Banialuka odbyła się premiera spektaklu "Alicja w Krainie Czarów". Wyreżyserowała go Julia Pawłowska. Spektakl daje możliwość zanurzenia się w świat snów dziewczynki, która na chwilę zapada w sen i przeżycia z nią przygód w tajemniczej Krainie. Spektakl rozpoczyna się hałasem typowym dla placu zabaw. Rozsuwa się kurtyna. Wśród metalowych drabinek, tuż pod zjeżdżalnią leży dziewczynka (Małgorzata Bulska). Harmider wokół zdaje się jej nie dotyczyć. Nagle wszystko milknie, bohaterka podnosi głowę, a z dziury w podłodze wyskakuje Królik (Radosław Sadowski), który poprowadzi Alicję przez Krainę Czarów. Widać, że to ona jest właścicielką snu-przygody, ponieważ ma największą władzę. Przychodzą do niej różne postaci, które pojawiają się nagle jak senne zjawy. Alicja w ogóle nie schodzi ze sceny, nie przemieszcza się w sensie fabularnym. Przez to wydaje się, że wszystko rozgrywa się w jednej przestrzeni. W s

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Koralina Zięba

Data:

24.09.2008

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe