15.03.2017 Wersja do druku

Alicja razy trzy

"Alicja w Krainie Czarów" Lewisa Carrolla w reż. Magdaleny Miklasz w Teatrze Syrena. Pisze Aneta Kyzioł w Polityce.

Inscenizację Magdaleny Miklasz poprzedzały zachęcające informacje: spektakl miał być inspirowany filmami Tima Burtona, z kolejnymi scenami wykorzystującymi elementy innych gatunków teatralnych, zaś muzykę skomponowała Gaba Kulka. W rzeczywistości ciekawe są momenty - jak scena płaczu Alicji (Anna Antoniewicz gra najstarszą i największą, obok dwóch mniejszych, dziecięcych i równie uroczych), która zaczyna się od upuszczania niebieskich piłeczek do ping-ponga, a kończy "deszczem" coraz większych piłek tworzących "kałużę". Takie perełki toną jednak w morzu nudy, gubią się w przestojach akcji i minutach trawionych na bezładnej bieganinie bohaterów. Jakość - nielicznych - piosenek trudno ocenić, bo aktorzy śpiewają je pod nosem, słów nie sposób zrozumieć, melodia się gubi. Podobnie jest z sensem całości, opisywanym przez twórców jako "podświadome poszukiwanie siebie, próba rozpoznania własnych pragnień i konfrontacja z otaczającym świa

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Alicja razy trzy

Źródło:

Materiał nadesłany

Polityka nr 11

Autor:

AK

Data:

15.03.2017

Realizacje repertuarowe