05.11.2008 Wersja do druku

Aktorzy wieloserialowi

O pozycji zawodowej aktora nie świadczy dziś etat w teatrze, główna rola w filmie (zwłaszcza ambitnym, który obejrzy garstka widzów), tylko główna rola w serialu.
Gdy występują w nich niemal wszyscy, z aktorami Teatru Narodowego włącznie, system prób, etatów i zespołów teatralnych stał się fikcją - pisze Aneta Kyzioł w Polityce.

To, że telenowele i seriale zdominowały telewizyjną ramówkę, jest faktem. Ale w to, że zmieniły też nasze kino i teatr, trudno uwierzyć. Tymczasem... Kiedy rosyjski reżyser Andriej Moguczij, zaczynając pracę nad inscenizacją "Borysa Godunowa" w warszawskim Teatrze Dramatycznym, dowiedział się, że aktor grający głównego bohatera nie będzie obecny na porannych próbach, bo kolidują one z planem serialu "Niania", dwie aktorki mają z kolei zajęte przedpołudnia, bo kręcą telenowelę "BrzydUla", trzecia zaś nie dojedzie na próbę generalną, bo akurat tańczy w "Tańcu z gwiazdami" - myślał, że to żart. W końcu chodziło o aktorów etatowo związanych z Dramatycznym, nie występujących gościnnie. Wtedy mu wytłumaczono, że w Polsce jest kapitalizm i żeby przeżyć, trzeba pracować. "Klan" wszedł na nasze ekrany w 1997 r., "Złotopolscy" w 1998. W ciągu tej dekady stosunek środowiska do telenowel i seriali stopniowo przechodził od pogardliwego określ

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Mam grać

Źródło:

Materiał nadesłany

Polityka nr 45

Autor:

Aneta Kyzioł

Data:

05.11.2008

Tematy w toku