25.02.2013 Wersja do druku

Aktorzy sceny rzeszowski: Wojciech Kwiatkowski

- Aktorzy mają to niebywałe szczęście, że przeżywają kilka żyć - swoje i postaci, które grali, oczywiście pod warunkiem, że do swego zawodu podchodzą naprawdę poważnie. Mając zatem 60 lat mogę uznać, że przeżyłem tych żyć przeszło sto - mówi WOJCIECH KWIATKOWSKI, aktor teatru im. Siemaszkowej..

Jak to się stało, że został Pan aktorem? - To zabawne, lecz przez moje środowisko rodzinne przygotowywany byłem raczej do zawodu... zoologa. Jednakże moja ciocia - z zawodu psycholog - dość wcześnie dostrzegła mój talent wokalny oraz aktorski i "pchnęła" mnie w kierunku aktorstwa. Od wczesnych lat brałem udział w konkursach recytatorskich, festiwalach teatralnych i za każdym razem słyszałem komentarze, że "jestem wręcz urodzony na scenę". Ta myśl z czasem rzeczywiście zaczęła we mnie kiełkować. Ostatecznie za sprawą cioci postanowiłem, że swoją przyszłość zwiążę właśnie z tym zawodem. W tym pomyśle dopingowali mnie również moi znajomi, pamiętam jak mówili: "komu ma się udać jak nie tobie?". Szczególnym dla mnie momentem był ten, gdy w Warszawie zdawałem egzamin eksternistyczny, by zostać zawodowym aktorem. Grałem Papkina. Egzaminowały mnie dwie wybitne postaci, znani aktorzy: Jan Świderski oraz Ryszarda Hanin. Na początku egzamina

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Aktorzy sceny rzeszowski Wojciech Kwiatkowski

Źródło:

Materiał nadesłany

Super Nowości nr 38/22/24-02-13

Data:

25.02.2013