EN
17.02.2014 Wersja do druku

Aktorstwo, czyli specjalna predyspozycja

Dla jednych oznaczają serialową sławę, dla innych teatralne wyzwania. Co roku walka o indeksy na wydziały aktorskie należy do najbardziej zażartych. W czerwcu 2013 r. o jedno miejsce w warszawskiej Akademii Teatralnej starało się sześćdziesiąt osób, w Szkole Filmowej w Łodzi - czterdzieści - pisze Kamila Łapicka w tygodniku W sieci.

Choć do egzaminów zostało jeszcze kilka miesięcy, kandydaci już przygotowują obowiązkowe dziesięć utworów wierszem lub prozą i cztery piosenki. Mogą próbować swoich sił w Warszawie, Krakowie, Łodzi, we Wrocławiu lub w Białymstoku (jeśli wybierają się na wydział lalkarski). Niektóre uczelnie prowadzą poradnie konsultacyjne, w których można na próbę przedstawić wybrany materiał i uzyskać cenne wskazówki. W Warszawie taka konsultacja kosztuje 38 zł, w Krakowie jest bezpłatna. Państwowe szkoły teatralne są wciąż największym marzeniem młodych ludzi, którzy zwykle nie zrażają się pierwszą porażką i zdają egzaminy nawet cztery czy pięć razy, w kilku miastach jednocześnie. Gdyby nie podobny upór, Polska nie znałaby ról Janusza Gajosa (zdał za czwartym razem), Kingi Preis (za trzecim) czy Cezarego Pazury (za drugim). Zwłaszcza że limit wieku dla kandydatów nie obowiązuje. Czeka na nich jednak tylko dwadzieścia miejsc na każdej uczel

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Aktorstwo, czyli specjalna predyspozycja

Źródło:

Materiał nadesłany

W sieci nr 7/10/16-02-14

Autor:

Kamila Łapicka

Data:

17.02.2014