Logo
1.12.2010 Wersja do druku

Aktorka kochana przez publiczność

- Gabrysia była kobietą pełną wdzięku i nieprawdopodobnej urody. Nie wiem, czy taką urodę ktokolwiek kiedyś w życiu miał. Może jakaś hollywoodzka gwiazda. To była uroda porażająca - zmarłą aktorkę GABRIELĘ KOWNACKĄ wspomina Stanisława Celińska.

Po ciężkiej chorobie zmarła wczoraj Gabriela Kownacka. Miała 58 lat i od kilku lat zmagała się z rakiem. Wydawało się, że wygra tę walkę. - Kiedy Gabrysia była po udanych operacjach i czuła się wyzwolona z choroby nowotworowej, zrobiła sobie w życiu nowe otwarcie - wspomina Ewa Dałkowska. - Zrezygnowała z zawodu aktorskiego i zaczęła reżyserować. Zagrałam główną rolę w jej "Dniu Walentego" Wyrypajewa w białostockim Teatrze im. Węgierki. Kiedy Gabrysia przystępowała do pracy, była pełna sił. Prowadziła próby mocno, po męsku. Potem okazało się, że jest śmiertelnie chora. Walczyła z rakiem mózgu za granicą wspierana przez przyjaciół. Niestety, choroba okazała się silniejsza. Gabriela Kownacka zachwyciła urodą i talentem już w filmowym debiucie, grając Zosię w "Weselu" Wajdy. " Wywiad z Gabrielą Kownacką z 2003 roku: Ciary od głowy do stóp" - Miała w sobie coś z Marylin Monroe - wspomina Andrzej Łapicki, który w

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

PAP

Data:

01.12.2010