- Puściła kurtyna wodna i z sufitu zaczęły lać się strugi wody. Publiczność była przekonana, że to jest zgodne ze scenariuszem i siedziała spokojnie na fotelach. Dopiero kiedy woda zaczęła sięgać im do kostek, wtedy zaczęli uciekać - wspomina SYLWESTER MACIEJEWSKI, aktor Teatru Powszechnego w Warszawie.
Aktor znowu staje się zawodem wolnym, coraz częściej nie obarczonym etatem, a wtedy rzeczywiście trzeba się starać, by istnieć, albo "podłapać rolę w serialu". Od zarania dziejów był to zawód wędrowny, a podczas takich podróży wiele się dzieje. Powstają kolejne anegdoty: - Szkoda tylko, że nikt tego nie spisuje - śmieje się Sylwester Maciejewski [na zdjęciu], znakomity aktor, znany doskonale choćby z programu Olgi Lipińskiej "Właśnie leci kabarecik". Absolutnym gawędziarzem, który zna setki anegdot jest Jacek Kałucki, którego wraz z Sylwestrem Maciejewskim mogliśmy oglądać w całej Wielkopolsce w komedii Jacka Hempela "Jakoś to będzie". Razem z nimi wybraliśmy się też w artystyczną podróż. Z pszczółką na.... Niesamowitym przeżyciem dla aktora były zawsze tzw. "zielone", czyli ostatnie przedstawienia. Jacek Kałucki opowiadał, że w jednej ze sztuk, nie najlepszej, trochę się kolegom nudziło i co przedstawienie wymyślali komuś dowci