20.12.2011 Wersja do druku

Aktor z niespokojną duszą

- Widz wymaga prostoty i prawdy. Nie można go oszukać. Nie można sobie roli "pyknąć" i zlekceważyć. Z widzem trzeba rozmawiać. Nawet jeśli rola jest najmniejsza - mówi JERZY PAL, aktor Teatru im. Solskiego, animator Tarnowsich Obywateli Kultury.

Małgorzata Budzik: Aktorem Pan bywa, czy raczej nim jest? Jerzy Pal: Aktorem się bywa. To co robię, traktuję jako zawód i pasję. To magia, praca na emocjach, ale staram się wyważać proporcje, by nie zwariować. I dlatego nie przenoszę emocji z pracy do domu, i dlatego nie gram w życiu. Celebryci grają, kiedy mówią, że żyją aktorstwem przez cały dzień. Pokazują to potem w różnych pisemkach. Pławią się w skandalach, bywają na bankietach (ja nie bywam), pokazują zdjęcia dzieci - "gwiazdorzą". W środowisku aktorskim znane jest powiedzenie z lat 60. XX wieku. Przed wojną aktorki marzyły, żeby zostać gwiazdami. Teraz wszystkie gwiazdy marzą, żeby zostać aktorkami. Stąd liczne dowcipy w naszej branży, na przykład o śmierci w kartonach, czy o przejściu z tvp2 do cartoon network. Byle się mówiło... Ja się nie nadymam. Kończy się spektakl, to staram się wygasić emocje. Ściągam kostium, zamykam garderobę i idę do domu. Pozostaję sobą, J

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Aktor z niespokojną duszą

Źródło:

Materiał nadesłany

Przegląd Regionalny nr 12 /12.2011

Autor:

Małgorzata Budzik

Data:

20.12.2011