Logo
21.09.1999 Wersja do druku

Aktor przed murem

Na wielce umownej scenie plastikowa ławeczka i gdzieś tam wysoko nad główną słabo świecąca żarówka. A na tej ławeczce tylko on. Nader zabiedzony i zaniedbany młody człowiek. Bezdom­ny i bezrobotny. I jego to monolog skierowany wprost do nas, a może raczej do tej drugiej, nieobecnej na scenie po­staci - jakiegoś nieznajo­mego, albo do niego same­go sprzed paru lat, stanowi treść całego spektaklu. Monodram Bernarda Marie Koltesa, na który na zasa­dzie polskiej prapremiery zdecydował się Grzegorz Emanuel, przede wszystkim jest bardzo trudny teatral­nie. Kim jest ten młody, bezimienny do końca, męż­czyzna? Jest obcy, nie przystosowany do świata. I to właściwie wszystko, co wiemy o nim. Monodram Koltesa rozgrywa się w tej samej scenerii co monolog Aleksandra Machalicy we­dług "Ojca" Czechowa na Scenie Nowej. Tam też jest tylko ławeczka i opowiada­jący o swoim nieudanym życiu ojciec - alkoholik. Ale od Cze­chowa wszystkiego dowiadujemy się o życ

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Aktor przed murem

Źródło:

Materiał nadesłany

Głos Wielkopolski nr 221

Autor:

Olgierd Błażewicz

Data:

21.09.1999

Realizacje repertuarowe