"Wiwisekcja" w reż. Jacka Malinowskiego na Scenie Off Teatru im. Węgierki w Białymstoku. Pisze Monika Żmijewska w Gazecie Wyborczej - Białystok.
Po tym spektaklu wypada tylko stanąć przed własną szafą i sprawdzić, czy w jej wnętrzu nie słychać właśnie wielkiej rozprawy na temat sensu istnienia. Bo toczy się tam na pewno, tylko nie każdy dostąpi zaszczytu, by ją usłyszeć. Najpierw trzeba bowiem odprawić stosowne misterium - zagadać do mebla, obłaskawić. Po dokładny wzór zachowań odsyłam do spektaklu "Wiwisekcja" w Teatrze Dramatycznym. Przede wszystkim jednak trzeba przyjąć to, co rzekł pół wieku temu Miron Białoszewski: "nie obrażajmy przedmiotów ani pozalogicznej rzeczywistości; uczcijmy pismo przedmiotów, spiralę abstrakcji". Wtedy szafa będzie nasza! Prowizorka i umowność Rzadko obecnego w polskich teatrach Białoszewskiego przywołuje w Węgierce trójka niezależnych młodych twórców. W ramach Sceny OFF - którą Dramatyczny użycza wszystkim, którzy mają coś sensownego do powiedzenia - pokazują "Wiwisekcję". I choć akurat ten spektakl to zbitka raczej absurdów