07.03.2011 Wersja do druku

A po co mi to łapanie życia za łeb?

- Teatr nie jest moją największą miłością. Powinnam tylko malować. Wiem to dopiero teraz. Chociaż teatr przydał mi się jako temat do niemal wszystkich moich książek. No i dzięki teatrowi, gdy piszę sztukę czy słuchowisko radiowe, wiem, jak pisać dialog. A dzięki Wojciechowi Hasowi, z którym hasałam przez 10 lat, wiem, jak się pisze scenariusz filmowy czy telewizyjny. Wszystko się w życiu przydaje - mówiła pięć lat temu LUCYNA LEGUT. Gdańska aktorka, pisarka, malarka, autorka książek dla dzieci zmarła w piątek 4 marca.

Wczoraj zmarła Lucyna Legut, gdańska aktorka, pisarka, malarka, autorka książek dla dzieci. Nie lubiła banałów ani patosu, ani padania na kolana, ni martyrologii, ni smutku, podsumowań, referatów, akademii ku czci, jubileuszy, łez, głupich bab, ugrzecznionych dziadów, całowania w rękę. Swoje życie mierzyła nie w metrach, a w miłości. Do teatru, do pisania, do malowania. - Jestem zwyczajna jak podeszwa starego buta... - mówiła mi pięć lat temu, w dniu 80 urodzin. Wracam teraz do tamtej, jednej z wielu z nią rozmów... To nie może być przypadek, że w dniu Pani urodzin ustanowiono Dzień Teatru! - Powinnam to wiedzieć, ale nie wiem, kto ustanowił to święto właśnie 27 marca, gdy ja miałam pecha przyjść na świat. Niech pani nie trzęsie głową, niezadowolona, że mówię o pechu. A po co mi to wszystko? To łapanie życia za łeb, bieganie do teatru, malowanie i pisanie nocami, wygłupianie się przed publicznością w kabaretach, kochanie się i

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

A po co mi to łapanie życia za łeb?

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Dziennik Bałtycki nr 53/5-6.03.

Autor:

Gabriela Pewińska

Data:

07.03.2011