02.02.2015 Wersja do druku

A gdzie żywy teatr?

Mam marzenie, aby w ramach swojej misji telewizja zafundowała uczniom prawdziwą wizytę w prawdziwym teatrze, a po spektaklu spotkanie z aktorami, reżyserem oraz zwiedzanie teatru. Wszystkie koszty związane z wizytą powinna pokryć telewizja. Podkreślam - wszystkie koszty. Dlatego wolałbym, aby tzw. teatr szkolny TVP uwzględniła w swojej ramówce, a nie w jakichś akcjach - pisze Zenon Imbierowski, były dyrektor OSW im. L. Braille'a w Bydgoszczy.

Ostatnio dużo mówi się o akcji telewizji polskiej "Teatr w szkole", dzięki której za pomocą internetu uczniowie mogą oglądać sztuki teatralne przygotowane specjalnie dla dzieci i młodzieży. Akcja ta ma swoje plusy: uczniowie przed kamerami chwalą TVP. Mówią, że dzięki telewizji teatr przez internet dotarł do szkoły; inni, że nigdy nie byli w teatrze, a teraz dzięki TVP mogą zobaczyć ciekawe przedstawienia. Ja natomiast widzę pewne minusy tej sztandarowej, akcyjnej działalności TVP. Jakie? Mam marzenie, aby w ramach swojej misji telewizja zafundowała uczniom prawdziwą wizytę w prawdziwym teatrze, a po spektaklu spotkanie z aktorami, reżyserem oraz zwiedzanie teatru. Wszystkie koszty związane z wizytą powinna pokryć telewizja. Podkreślam - wszystkie koszty. Dlatego wolałbym, aby tzw. teatr szkolny TVP uwzględniła w swojej ramówce, a nie w jakichś akcjach. Telewizja Polska powinna natomiast przekazać małym wiejskim szkołom środki finansowe na o

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

A gdzie żywy teatr?

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Trybuna nr 22/23

Autor:

Zenon Imbierowski, były dyrektor OSW im. L. Braille'a

Data:

02.02.2015

Tematy w toku