03.10.2006 Wersja do druku

A duch Hirka czuwa...

Trzeba nie mieć wyobraźni, żeby tydzień przed premierą, kiedy cały zespół uwija się przy spektaklu Leszka Mądzika, szukać w teatrze śladów przeszłości. Kto ma głowę do jubileuszu, gdy rodzi się nowe przedstawienie?! W listopadzie, 55 lat temu, w tym samym budynku przy zielonogórskim deptaku, rodziła się premiera "Zemsty", pierwsza w historii zawodowej sceny - pisze Danuta Piekarska w Gazecie Lubuskiej.

Najpierw jednak sztukę Fredry wystawił amatorski teatr przy Polskiej Wełnie. Przedstawienia grali też kolejarze. Bez tych prób, bez Stanisława Cynarskiego, który zaczynał w zespole Polskiej Wełny, by potem zostać gwiazdą zawodowego zespołu, nie byłoby Lubuskiego Teatru. I ludzi, którzy w nim dziś pracują. Nie tylko na scenie. Gońcem być! - To było wyróżnienie: dostać pracę w teatrze - Krystyna Pilch, wtedy 17-latka, za dyrekcji Jerzego Hoffmanna trafiła na etat gońca. - Roznosiłam zaproszenia. Moją nauczycielką w pracy była Waleria Jodkowska. Nauczyła mnie odpowiedzialności. Ze człowiek nie wiem jak chory, o zaproszeniach na premierę nie może zapomnieć. Przez 39 lat pani Krysia robiła w teatrze i za telefonistkę i za koordynatora pracy artystycznej. Dziś jest archiwistką. Joanna Woźniak, magazynier kostiumów, w teatrze od 11 lat, zaczynała na portierni. Wcześniej? Kiedyś była księgową w banku... Dziś wie, gdzie wisi złota suknia bal

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

A duch Hirka czuwa...

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Lubuska nr 229/30.09.-1.10.

Autor:

Danuta Piekarska

Data:

03.10.2006