12.03.2014 Wersja do druku

Żywy organizm o upadku i umieraniu

- To autentyczny zapis psychozy, raptem sześć tygodni z jego życia, ale kumuluje się w nich wszystko: emocje, strzępy biografii, genialne wizje, ale i bełkot chorego człowieka - mówi o swoim monodramie KAMIL MAĆKOWIAK. "Niżyński" po ośmiu latach na deskach łódzkiego Teatru im. Jaracza znajdzie się w repertuarze Teatru Polskiego w Warszawie. Premiera dziś.

Z Kamilem Maćkowiakiem rozmawia Piotr Guszkowski: Pomysł na spektakl zrodził się w szkole baletowej czy może postacią Wacława Niżyńskiego zainteresował się pan później, pod wpływem lektury jego "Dziennika": nie tyle jako artystą tancerzem, lecz po prostu człowiekiem? - O Wacławie Niżyńskim usłyszałem pierwszy raz, będąc w szkole baletowej, miałem może 12 lat. Jego biografia była "lekturą obowiązkową" dla tancerzy, ale wtedy nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Dopiero po skończeniu szkoły teatralnej trafiłem na dzienniki i to one mnie opętały. To autentyczny zapis psychozy, raptem sześć tygodni z jego życia, ale kumuluje się w nich wszystko: emocje, strzępy biografii, genialne wizje, ale i bełkot chorego człowieka. Niezwykłe tym bardziej, jeśli zna się historię życia Niżyńskiego. Pierwszą adaptację zrobiłem w dwa dni. Wiedziałem, że muszę to zagrać. Nie obawiał się pan zanurzenia w mroczne studium psychozy i konf

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Żywy organizm o upadku i umieraniu

Źródło:

Materiał nadesłany

Metro nr 2745

Autor:

Piotr Guszkowski

Data:

12.03.2014

Realizacje repertuarowe