16.09.2004 Wersja do druku

Żyję w świecie, który mnie boli

- mówi AGNIESZKA OLSTEN przy okazji inscenizacji "Tartaku" - Pracuje Pani zaledwie dwa lata w teatrze, a już doczekała się etykietek: "wrażliwa terrorystka", "brzytwa". Zgadza się Pani z takim swoim wizerunkiem? - Jeszcze dochodzi jedna metka: "męski i szowinista". Wiem, wiem i zgadzam się, bo rozumiem, o co w tym wszystkim chodzi. Mój "terroryzm" polega na rozsadzaniu stereotypów, "męski szowinizm" na nieuleganiu modnemu feminizmowi. Mam w sobie bunt, sprzeciw, a to się łatwo metkuje. Ja niczego nie robię na pokaz. Chcę jedynie spróbować uporządkować sobie i może przy okazji innym, ten straszliwie chaotyczny świat. - Zrealizowała i już Pani "Solo" Stasiuka - historię bezwzględnego mordercy, "Przebitkę" - rzecz o aborcji, a teraz przygotowała "Tartak" Odii, opowiadający o przerażającym świecie polskiej prowincji. Interesują Panią ekstremalne sytuacje życiowe? - Nie. Chciałbym już być starcem, dojrzą n reżyserem, który robi "Powrót Ody

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Żyję w świecie, który mnie boli

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Polski Nr 218

Autor:

rozmawiała Jolanta Ciosek

Data:

16.09.2004

Realizacje repertuarowe