20.06.2006 Wersja do druku

Życie artysty bez scenariusza

- Chcę założyć pod Wrocławiem wioskę artystyczną i zebrać tam całą rodzinę Dudzińskich. Żebyśmy byli znów razem i razem tworzyli. Dzisiaj jestem gotowy, żeby żyć i pracować blisko z ojcem, nie gubiąc tożsamości - mówi SAMBOR DUDZIŃSKI. Z wrocławskim aktorem i z jego ojcem, PAWŁEM DUDZIŃSKIM, twórcą Teatru Performer w Zamościu, rozmawia Roman Pawłowski.

Dzieli ich 30 lat i 600 kilometrów. Łączy pokrewieństwo i sztuka. Mistrz i uczeń, ojciec i syn, Zamość i Wrocław. Rozmowa z Pawłem i Samborem [na zdjęciu] Dudzińskimi. Na plac w środku miasta wychodzi grupa kobiet i mężczyzn ubranych jedynie w przepaski, jakby przyjechali z australijskiego buszu. W rytm bębnów zaczynają malować swoje ciała. Potem kładą się na rozłożonym płótnie. Na białej powierzchni pojawiają się odciski kolan, dłoni, piersi, pleców - obraz malowany ciałem. Rodzina Dudzińskich to jedno z najciekawszych zjawisk w polskim teatrze alternatywnym. Od ponad 20 lat w prowincjonalnym Zamościu prowadzą Teatr Performer, który jest oryginalną syntezą malarstwa, sztuki performance i audioartu. Podczas spektakli tworzą obraz własnymi ciałami. Ich najgłośniejszą akcją było namalowanie latem 1994 roku największego na świecie - o powierzchni dwóch hektarów - obrazu, który pokrył rynek zamojski, okoliczne ulice i place. Zuży

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Życie artysty bez scenariusza

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza nr 141 - dodatek Duży Format/19.06.

Autor:

Roman Pawłowski

Data:

20.06.2006