Logo
21.09.1999 Wersja do druku

Źli ludzie na widowni

Trzeba mieć naprawdę coś waż­nego do powiedzenia, żeby przez godzinę skupić na sobie uwagę wi­dzów. Grzegorzowi Emanuelowi uda­je się to tylko do pewnego stopnia. Monodram to bodaj najtrudniejsza ze scenicznych form. Powodów, dla których "Noc tuż przed lasami" nie na­leży do najlepszych przedstawień, jest kilka. Pierwszy dotyczy samego tekstu. Pułapka Koltesa Przyznaję uczciwie, że nie należę do fa­nów dramaturgii modnego dziś Bernarda-Marie Koltesa. Jego bohaterowie - nie­udacznicy, degeneraci, przestępcy - win­dowani są do rangi jedynych uczciwych i sprawiedliwych przedstawicieli ludzko­ści. Koltes za każdym razem zdaje się mówić: zdeprawowane jest społeczeństwo, nie jego ofiary. Samej tezie nie mam wie­le do zarzucenia - socjalne myślenie, wy­rastające z ducha kontestacji, jest mi bli­skie. Są jednak pewne granice. Przyczyny "awansu" proponowane przez Koltesa wydają mi się bowiem do­syć mętne i mało przekonujące. Fakt, że kto�

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Źli ludzie na widowni

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wielkopolska nr 221

Autor:

Ewa Obrębowska-Piasecka

Data:

21.09.1999

Realizacje repertuarowe