Logo
2.04.1976 Wersja do druku

Świat jest kuchnią...

Otwarta scena. W głębi, za oszkloną ścianą, błyskają bez przerwy kolorowe światła. Ich refleksy padają na szafki, stoły, naczynia - wnętrze kuchni wielkiej restauracji. Wchodzi aktor, zapala światła, włącza wentylator. Kuchnia ożywia się jak organizm, który musiał odpocząć by teraz na nowo wszystkich wciągać w swój rytm. Pojawia się na scenie Max, rzeźnik, biegnie Berta, przy cukierniczym stole zajmują stanowiska Paul i Raymond. Włączone aparaty wydają jednostajny szum, który będzie towarzyszyć całemu spektaklowi. Padają słowa powitania, niewybredne żarty, wchodzą kelnerki, kucharze. Rozlegają się pierwsze plotki o wczorajszej bójce między pracownikami tejże KUCHNI. I zaczynają się pierwsze spięcia między ludźmi. Drobne, pozornie nic nie znaczące, które jednak charakteryzują układy w tej społeczności. Wszystkiemu towarzyszy nieustannie narastający ruch. Kelnerki dzielą rewiry między sobą, Max przygotowuje mięso kucharzom, z

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Świat jest kuchnią...

Źródło:

Materiał nadesłany

Głos Pomorza nr 77

Autor:

Jadwiga Ślipińska

Data:

02.04.1976

Realizacje repertuarowe