Logo
1.07.2013 Wersja do druku

Śmierć komiwojażera

Iwo Vedral wyreżyserował "Śmierć komiwojażera" Arthura Millera, osadzając sztukę w lokalnym tu i teraz. Widzów posadził na obrzeżach sceny, na której dzieje nieszczęsnego obwoźnego sprzedawcy w starym stylu przeplatają się z marketingiem w nowym stylu oraz losami pewnej białostockiej rodziny, pokazywanymi na ekranie jako niby-dokumentalny program TV Prawda zatytułowany "Ukryte ja". Prawdy tu ani za grosz, więc tandetna kłamliwość i głupota "filmu" przyjemnie dowartościowują teatr. Aktorzy na scenie wciąż jeszcze potrafią wydobyć ze sztuki Millera przejmujący ton i obudzić współczucie dla żałosnych nieudaczników, których mitomaństwo spotkało się z okrutnymi prawami rynku (świetna rola występującego gościnnie Dominika Nowaka jako Biffa). Natomiast sfilmowana na użytek mediów niby-historia rodziny z bloko­wiska budzi zażenowanie, że można wymyślić coś tak tandetnego i sprze­dawać telewidzom jako udawany fabularyzowany reportaż. Zaraz

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Śmierć komiwojażera

Źródło:

Materiał nadesłany

Teatr nr 7/8

Autor:

Halina Waszkiel

Data:

01.07.2013

Realizacje repertuarowe