Wrocławska Łysa śpiewaczka zwraca uwagę na absurdalną i obłędną rzeczywistość
Eugene Ionesco napisał w 1949 roku Łysą śpiewaczkę, uważaną za szczytowe osiągnięcie teatru absurdu. Nic dziwnego, że sięgnął po ten dramat Feliks Falk, reżyserując ten spektakl w Teatrze Kalambur z aktorami Teatru Współczesnego. Oglądając ten spektakl przyłapujemy się na tym, że problem, który zawarł Ionesco w Łysej śpiewaczce, jest obecny w naszym codziennym życiu. Język, mowę uczynił materią swego dramatu. Ta podstawowa forma porozumiewania się ludzi czasami obraca się przeciw nim. Wpadnięcie w stereotyp, powielanie, mechaniczne powtarzanie, wreszcie nic nie znaczący bełkot - oto pułapki, w jakie raz po raz wpadamy. Feliks Falk realizując Łysą śpiewaczkę nie silił się na jakiekolwiek udziwnienia, stawiając - słusznie - na język i aktorów. Warstwa językowa bowiem dostarcza widzowi wiele okazji do śmiechu, właśnie przez swą absurdalną, chwilami obłędną parodię. Parodię naszych słów, zdań, rozmów, kontekstów, w których ic