15.10.1975 Wersja do druku

Śmiech i niespodzianka

Cztery linie budują kwadrat, po czterech premierach można mówić o linii "Kwadratu". Zwłaszcza, że znamy już tytu­ły trzech pre­mier następ­nych. Edward Dziewoński po­został wierny dawnym swym zainteresowa­niom, tyle że Feydeau i Mniszkównę (który­mi bawił nas w TV) podmienia konsekwentnie na ich współczesne odpowiedniki. Kogoś może ten styl gorszyć, mnie nie! Rozumiem na­wet i to, że skoro stary Feydeau umarł, a nowy się jeszcze wciąż nie narodził, skazani jesteśmy na kopiatorów. Panna Pierette Bruno kopiuje "Damę od Maksyma" wcale udatnie, a tym stwierdzeniem wyczerpałem właściwie wszystko, co można powie­dzieć o tekście "Pepsie". Warto by co najwyżej dodać, że schemat bulwarowej farsy został tu doprawiony uncją liryzmu, która zwalnia nas z obowiązku rozliczania scenicznych bohaterów z logiki i mo­ralności. Oczywiście, gdyby nam ta­kie rozliczanie w ogóle przyszło na myśl! Nie przychodzi! Chcemy się ba­wić, a

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Śmiech i niespodzianka

Źródło:

Materiał nadesłany

Express Wieczorny nr 225

Autor:

Witold Filler

Data:

15.10.1975

Realizacje repertuarowe