13.05.2013 Wersja do druku

Śląsko-brytyjskie szaleństwo na scenie Opery w Bytomiu

"My Fair Lady" w reż. Roberta Talarczyka w Operze Śląskiej w Bytomiu. Pisze Katarzyna Pachalska w Polsce Dzienniku Zachodnim.

W sobotę, 11 maja, na deskach Opery Śląskiej odbyła się premiera musicalu "My Fair Lady" w reżyserii Roberta Talarczyka. W odważny sposób połączono akcję sztuki, rozgrywającą się w Londynie na początku XX w., ze śląską godką. Co z tego wyszło? Trudno sklasyfikować to, co powstało na scenie Opery Śląskiej. "My Fair Lady" to raczej spektakl z piosenkami i przerywnikami muzycznymi. To też niezły miszmasz, bo realizatorzy zdecydowali się wprowadzić do fabuły śląską godkę i inne śląskie elementy: orkiestrę górniczą, parę tancerzy w strojach regionalnych. A jednocześnie puszczają oko do widza, wpuszczając na scenę ikony brytyjskiej popkultury, na czele z zespołem Spice Girls, Freddiem Mercurym, Beatlesami i księżną Dianą. Musical (w oryginale) rozgrywa się w realiach Londynu z początku XX w. Opowiada o ulicznej kwiaciarce Elizie Doolittle, która staje się obiektem eksperymentu prof. Henry'ego Higginsa, językoznawcy i nauczyciela wymowy.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Śląsko-brytyjskie szaleństwo na scenie Opery w Bytomiu

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Dziennik Zachodni nr 110

Autor:

Katarzyna Pachelska

Data:

13.05.2013

Realizacje repertuarowe