11.03.2013 Wersja do druku

Śląsk kocha Niemców

W Teatrze Polskim w Bielsku-Białej Villqist zaprezentował premierę autorskiej sztuki "Miłość w Königshütte" (Königshütte to niemiecka nazwa Chorzowa). Sam spektakl pod względem artystycznym okazał się udany, pod względem przesłań światopoglądowych jest niezwykle zjadliwy. Są w nim bowiem pokrzywdzeni Ślązacy, jest dobry sowiecki oficer, nie ma tylko dobrych Polaków. W tym ujęciu Polska to już nie tylko małpa psująca zegarek, ale wroga machina łamiąca ludzi i społeczeństwo - pisze Marcin Hałaś w Uważam RZE.

Podkreślanie i eksplorowanie niemieckich wątków historii Śląska to pole, na którym dziś wykazują się polscy historycy i muzealnicy w rym regionie. Natomiast według wicemarszałka województwa Polska to małpa, która zepsuła śląski zegarek. Do czego może prowadzić taka działalność? Lata 1945-1989 to czas całkowitego milczenia o niemieckim dziedzictwie Górnego Śląska. Co więcej, w okresie tużpowojennym region ten przeżył intensywną akcję odniemczania. Z punktu widzenia dzisiejszych standardów niektóre jej aspekty uznać należy za naganne - na przykład skuwanie rytych gotykiem napisów na cmentarnych tablicach czy likwidowanie niemieckich inskrypcji w kościołach. Jednak z punktu widzenia emocji tamtych czasów zachowania te były zrozumiałe. Nie pojawiały się bowiem w próżni, ale w konkretnym czasie historycznym: tuż po zakończeniu koszmaru wojny. Ludzi, którym Niemcy zabili najbliższych, którzy widzieli płonącą Warszawą, którzy przez sz

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Śląsk kocha Niemców

Źródło:

Materiał nadesłany

Uważam Rze nr 10/11.03

Autor:

Marcin Hałaś

Data:

11.03.2013

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe