21.09.2006 Wersja do druku

Łódzka publiczność lubi monodramy

Autor tych słów, Janusz Stolarski, był szczerze zaskoczony frekwencją na swoim przedstawieniu. Ale była ona zaledwie cieniem tej, którą cieszyła się pierwsza festiwalowa propozycja - monodram Jana Peszka - pisze Monika Wasilewska w Gazecie Wyborczej - Łódź.

Festiwal w Studyjnym znów obnażył prawdę o łódzkim widzu: boi się nowości i propozycji niekomercyjnych. - Żałuję, że ludzie chcą przychodzić tylko na to, co już dobrze znają i co mogą obejrzeć w każdej chwili - mówi Marcin Brzozowski, organizator Festiwalu. - Wiele osób dzwoni do mnie i pyta wyłącznie o "Sex, prochy i rock'n'roll" Bronisława Wrocławskiego, a o innych spektaklach nie chcą nawet słyszeć. Konserwatywni łodzianie przegapili więc okazję obejrzenia propozycji naprawdę ciekawej i rzadko granej - "Zemsty czerwonych bucików" Philipa Dimitri Galasa w wykonaniu Janusza Stolarskiego. Ten nagrodzony wieloma polskimi i zagranicznymi nagrodami monodram aktor pokazał w Łodzi po raz pierwszy, mimo że od premiery minęło już dziesięć lat. Tekst amerykańskiego pisarza opowiada historię artysty, który wypadł z trybów show biznesu i nie ma szans na powrót. Przekleństwem bohatera jest wspomnienie dzieciństwa, dręczące minioną sławą

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Łódzka publiczność lubi monodramy

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Łódź nr 221

Autor:

Monika Wasilewska

Data:

21.09.2006