Teatr Powszechny, już po raz czwarty, wydłużył sezon o parę wakacyjnych tygodni. Wczoraj "Szalone nożyczki" [na zdjęciu], komedia od ponad 10 lat ciesząca się niesłabnącym powodzeniem, zakończyła sezon.
- "Nożyczki" są jak dobra wróżba - mówi dyrektor Ewa Pilawska. - Zaczynamy nimi i kończymy sezon. Przynoszą nam szczęście. Renata Sas: Grać, czy nie grać w wakacje, to problem podejmowany od lat. Zdania są podzielone, a co mówi pani praktyka? Ewa Pilawska: Grać! Zawsze tak uważałam, więc gdy tylko nasz teatr było stać natakądecyzję, wydłużyliśmy sezon. Wakacje to więcej czasu dla siebie, ponadto przyjeżdża wielu gości i chętnie przychodzą na spektakle. Nie narzekamy na brak widzów, choć sala mieści aż 450 osób. Piłkarskie mistrzostwa też przeżyliście grając podczas najważniejszych meczów? - Kiedy planowaliśmy wakacyjne granie, jakoś zapomnieliśmy, że będzie to w czasie mundialu. Ale widzowie nie zawiedli. Zawsze buntowałam się, że właściwie z ostatnim dzwonkiem w szkole teatry się zamykały. Proponowaliście lekkie przedstawienia: "Kolacja dla głupca", "Next-ex", "Nożyczki", a w Teatrze Czytanym (dla niewidomych) odbyła si