Większość łódzkich firm i organizatorów imprez niechętnie mówi o sponsorach. A wymienianie kwot to najściślej chroniona tajemnica.
Trudno wyobrazić sobie przygotowanie prestiżowego festiwalu, głośnego przeglądu czy widowiskowego spektaklu bez udziału sponsorów. To dzięki hojnym firmom bilety są tańsze, gwiazdy na gościnnych występach mają dobry hotel, powstają plakaty, foldery, programy. Organizatorzy imprez zabiegają, żeby w "Gazecie" wymieniać darczyńców czy wręcz pokazywać logo firm. Postanowiliśmy ich wszystkich zebrać, pochwalić i pokazać, kto jest najhojniejszy. I tu pojawił się problem. Chcieliśmy dowiedzieć się, ile każda z firm przekazała w mijającym roku na wydarzenia kulturalne w Łodzi. Kilkadziesiąt rozmów telefonicznych pokazało, że zarówno sponsorzy, jak i organizatorzy zasłaniają się tajemnicą handlową. Na zdjęciu: loża przyjaciół-sponsorów Teatru Powszechnego. Nic nie powiemy Najmniej chętni do rozmowy byli ludzie odpowiedzialni za największe festiwale. - Nie podajemy kwot, jakie wydajemy na sponsoring - mówi Aleksandra Paprocka z marketing