Remont w Teatrze Wielkim spokojnie posuwa się naprzód. Nerwowa atmosfera panuje za to wśród pracowników opery. Denerwuje się także zespół Teatru im. Jaracza, w którym artyści Wielkiego będą występować podczas remontu.
Remont generalny w Teatrze Wielkim rozpoczął się 2 stycznia. Prace toczą się równolegle w dwóch miejscach. Pierwsze to scena, a właściwie to, co pod i nad nią. Chodzi przede wszystkim o wymianę wysłużonego sprzętu, który sprawia, że scena może się ruszać. Miejsce drugie to front teatru, czyli schody, szatnie i scena kameralna. Scena powstanie w miejscu, w którym do niedawna były szatnie. Przeciw jej wybudowaniu głośno protestowali artyści Wielkiego i miłośnicy opery. Nic dziwnego, bo projekt to istne kuriozum. Jaki spektakl można zrealizować w przestrzeni o wysokości trzech-czterech metrów, pozbawionej orkiestronu, miejsca na oświetlenie, sztankiety, dekoracje? Dźwięk się przebije Tego, że projekt sali kameralnej, forsowany przez poprzedniego dyrektora opery Marka Szyjkę, jest bez sensu, nie kryje nawet Wojciech Nowicki, który dyrektorem Wielkiego został w lipcu 2011 r. - zachowując jednocześnie stanowisko dyrektora Teatru im. Jaracza.