Czas, by relacje z awantur wokół Festiwalu Dialogu Czterech Kultur ustąpiły miejsca spojrzeniu na to, co przyniesie kolejna edycja (14 - 18 września). Jak zwykle, gdy mowa o sztuce, trudno nie zacząć od pieniędzy.
Pierwszy festiwal kosztował ponad 10 mln zł. Zostawił potężne długi, ale i moc wrażeń. Na nadchodzący miało być 700.000 zł, ale po uregulowaniu zobowiązań nowemu dyrektorowi Bogdanowi Toszy zostało... 400.000 zł. UMŁ obiecał dodać 200.000 zł. Ostatnimi laty często padały uwagi o nazbyt niszowej ofercie festiwalu. Do kogo adresuje pan swoją? - Jestem człowiekiem teatru - przypomina Bogdan Tosza (wieloletni szef Teatru Śląskiego w Katowicach i Polskiego we Wrocławiu, reżyser, publicysta). - Określenie widowni zawsze jest najtrudniejsze. Proponujemy teatr, film, literaturę, muzykę, sztuki wizualne - 30 zdarzeń. Przywiązuję dużą wagę do edukacji, dlatego w programie znalazły się warsztaty dla dzieci. Nie mam poczucia, że oferta jest hermetyczna. Są pozycje elitarne - tak rozumiem te z dziedziny literatury - np. spotkanie poświęcone poecie z Czerniowiec Paulowi Celanowi. Do szerokiej widowni adresowany jest m.in. recital pieśni żydowskich