Sezon artystyczny dobiega końca, więc niebawem nadejdzie czas ocen. A jak można ocenić władze samorządowe Łodzi i województwa w kwestii pomocy podległych im instytucji kultury? Już po pobieżnym przyjrzeniu się dotacjom widać, że szala korzyści przechyla się na stronę Urzędu Marszałkowskiego.
Temu urzędowi podlegają największe łódzkie instytucje. Być może również fakt, że są lepiej zasilane od miejskich sprawia, że są to także instytucje najlepsze. Budująca jest - mówiąc językiem finansistów - stała tendencja wzrostowa: dotacje są zwiększane co roku. To może wzbudzać zaufanie do radnych, którzy uchwalając budżet starają się rozumieć potrzeby kultury. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że każda z dotacji (niezależnie czy płacona przez wojewódzki czy miejski samorząd) jest, mimo wszystko, niska. Zwłaszcza w kontekście realizacji pragnienia, by w 2016 roku Łódź była stolicą kulturalną Europy. W nieciekawej sytuacji finansowej jest z pewnością jedyne w kraju Muzeum Kinematografii (podlega Urzędowi Miasta Łodzi). Jego dotacja to zaledwie 1,34 mln zł (rok temu mniej niż 1,3 mln zł). Wpływy za bilety w muzeum wyniosły w ubiegłym roku niewiele ponad 50 tys. zł. Podobne kwoty Rada Miasta Łodzi przeznacza teatrom lal