12.05.2005 Wersja do druku

Łaziebni weszli do Huty

Krakowska Łaźnia Bartosza Szydłowskiego - pół offowa, pół instytucjonalna - niedawno zmieniła adres. Z zabytkowej klitki na ekskluzywnym Kazimierzu przeniosła się w nowohuckie blokowiska, zyskując filmowe wręcz przestrzenie dawnych warsztatów zawodówki. Zaczęli od poznania sąsiadów. Zrodziły się z tego dwa widowiska. Pierwsze, "Mieszkam tu", to składanka pisanych na zamówienie miniatur młodych autorów. Zlecenie było wyraźne - scenki w okolicznych realiach. Oglądaliśmy chłopaków, którzy swoje życie na niby toczyli w środku starego czołgu pomnika; w tle opowieści o parze młodych kochanków biegła stereotypowo sentymentalna relacja matki o życiu w dawnej Hucie; padały nawet odniesienia do dzisiejszej siedziby teatru. I autorzy, i reżyser podejmowali znaczne wysiłki, by oddosłownić obraz. Niemniej nawet w etiudce o kumplu z Australii, który przywiózł żonę kangurzycę i aborygeński bumerang, kotwica lokująca scenki w nowohuckim tu i teraz

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Łaziebni weszli do Huty

Źródło:

Materiał nadesłany

Przekrój nr 20

Autor:

Jacek Sieradzki

Data:

12.05.2005

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe