30.08.2014 Wersja do druku

Łatwo jest zwolnić dyrektora, trudniej odbudować teatr

Marszałkowscy urzędnicy zbyt pochopnie podjęli decyzję o odwołaniu Krzysztofa Mieszkowskiego ze stanowiska dyrektora Teatru Polskiego. Wierzą, że w trzy miesiące uda im się znaleźć godnego następcę. Trudno mi podzielić i pewność co do decyzji, i tę naiwną wiarę - pisze Magda Piekarska w Gazecie Wyborczej - Wrocław.

Kiedy pieniądze spotykają się ze sztuką, bilans rzadko się zgadza. A księgowi mają problem, jak zważyć na jednej szali sukces artystyczny, a na drugiej manko w kasie. Najczęściej więc pierwszą wartość biorą w nawias i wychodzi mniej niż zero. Tak wyszło marszałkowskim urzędnikom, kiedy pochylili się nad sytuacją w Teatrze Polskim. I okazało się, że jedynie "kiedy w kasie forsa, to sukces pełna klasa" - jak śpiewała Maryla Rodowicz. Oszczędzanie nie zawsze się opłaca Dyrektor Mieszkowski mógł zrobić wiele, żeby ocalić swoje stanowisko. Mógł tak w teatrze kroić spektakle, jak mu finansów stawało. Czyli oszczędnie. To, do czego te oszczędności mogły nas doprowadzić, wyliczył - przed swoim odejściem z teatru - Grzegorz Stryjeński, którego marszałek wysłał tam, żeby pilnował słupków w księgowości. No i wyszło, że przy obecnym finansowaniu teatr musiałby albo na pół roku zawiesić granie spektakli, albo zrezygnować z wi

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Łatwo jest zwolnić dyrektora, trudniej odbudować teatr

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Wrocław online

Autor:

Magda Piekarska

Data:

30.08.2014

Tematy w toku