18.02.2013 Wersja do druku

Łacińska msza romantyków

Najnowsze inscenizacje utworów wieszczów każą po raz kolejny zastanowić się, czy polski romantyzm to już tylko historia - pisze Aneta Kyzioł w Polityce.

W odstępie tygodnia odbyły się dwie głośne premiery dramatów wieszczów, obie w Teatrach Polskich. W Poznaniu "Balladynę" Juliusza Słowackiego wyreżyserował Krzysztof Garbaczewski, w Warszawie - na stulecie działalności teatru przy ul. Karasia - "Irydiona" [na zdjęciu] Zygmunta Krasińskiego wystawił dyrektor sceny Andrzej Seweryn. Trudno o bardziej różne podejścia do literatury romantyzmu. 30-letni Garbaczewski wraz z dramaturgiem Marcinem Cecką wykorzystali zarys fabuły i bohaterów szkolnej lektury do radykalnej wypowiedzi na temat współczesnej Polski. Spektakl dzieli się na dwie części. Pierwsza to kręcony za sceną amatorski film z akcją umieszczoną w laboratorium genetycznym nad jeziorem Gopło, w którym Alina i Balladyna oraz Filon i Grabiec modyfikują genetycznie ziemniaki (poznańskie pyry), w czasie wolnym eksperymentując (np. Filon, fan flory, krzyżuje swój genotyp z genotypem petunii, tworząc kobietę-kwiat: Filotunię...). Druga część t

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Łacińska msza romantyków

Źródło:

Materiał nadesłany

Polityka nr 7/13.02

Autor:

Aneta Kyzioł

Data:

18.02.2013