09.06.1970 Wersja do druku

7 dni w teatrze

Serce się w człowieku rozdziera, doprawdy nie wiadomo bowiem, o czym pisać wcześniej, skoro o wszystkim jednocześnie pisać me można... Umówmy się jednak, że pewne "zaległości" z teatrów dramatycznych zrównam za tydzień, dzisiaj zaś poświęcę cały felieton teatrom muzycznym, w których dzieje się wyjątkowo dużo. No i gościom - goście, zwłaszcza tak znakomici, jak prowadzony przez HENRYKA TOMASZEWSKIEGO zespół wrocławskiej PANTOMIMY, powinni chyba mieć pierwszeństwo. Piękności "Odejścia Fausta" Wiele pięknych, bardzo pięknych scen jest w tym spektaklu. Choćby Mefisto (doskonały JANUSZ PIECZURO, reżyser zezwolił mu zresztą na wyrazistą grę twarzy, z reguły "wygaszana" w pantomimie), którego krwisto-czerwonv płaszcz rozwija się nagle i trzepocze na scenie jak wielka chorągiew... Unoszony w powietrzu, a jak gdyby lecący, nierzeczywisty, baśniowy i brodaty Bóg ze "stworzenia świata"... Walentyn i Faust trykający się słowami w poj

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

7 dni w teatrze

Źródło:

Materiał nadesłany

Express Ilustrowany nr 133

Autor:

Jerzy Panasewicz

Data:

09.06.1970

Realizacje repertuarowe