17.04.2014 Wersja do druku

25 lat teatru w wolnej Polsce. Czy jest wspólnota?

Gdyby ktoś 20 lat temu zadał mi pytanie, czy polski teatr zdał egzamin z wolności, odpowiedź brzmiałaby: nie - pisze Roman Pawłowski w Gazecie Wyborczej.

Przełom 1989 r. całkowicie go zaskoczył. Teatr, który przez niemal pół wieku zastępował nieistniejące instytucje życia publicznego - był forum debaty politycznej i świątynią narodowej tożsamości - z dnia na dzień spadł do roli jednej z wielu rozrywek i kompletnie się pogubił. Zamiast zająć się wielką przemianą w głowach ludzi, starał się odnaleźć w rynkowej rzeczywistości. Symbolem tamtych czasów był spektakl "Tamara" w warszawskim Teatrze Studio, o związku włoskiego pisarza i faszysty Gabriela d'Annunzio i francuskiej malarki polskiego pochodzenia, Tamary Łempickiej. Sensacyjna intryga była tu pretekstem do zabawy, publiczność chodziła za aktorami po socrealistycznych wnętrzach Pałacu Kultury, a na koniec wszyscy spotykali się na wystawnym bankiecie. To połączenie konsumpcji artystycznej z gastronomiczną wyznaczało nową rolę dla teatru, który miał się stać snobistyczną rozrywką dla nowej klasy średniej. W tym samym czasie w Te

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

25 lat teatru w wolnej Polsce. Czy jest wspólnota?

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza online

Data:

17.04.2014

Tematy w toku