"2084" w reż. Michała Siegoczyńskiego w Teatrze Powszechnym w Radomiu. Pisze Zbigniew Wieczorek w Gazecie Wyborczej - Radom.
Koniec i początek, początek i koniec zobaczone w spektaklu Michała Siegoczyńskiego u wielu widzów będą budziły przykre skojarzenia. U młodych niedowierzanie, że tak się to kończy, u starszych żal z powodu nieuchronności straty. Temat miłości stary jest jak świat, a każdy musi zmierzyć się z nim osobiście i to wiele razy w rozmaity sposób. Najbardziej fascynujące dla mnie w tym przedstawieniu jest pytanie o relacje powstałe między rolą aktora (Ola i Krzyś) a zwykłym życiem uczuciowym Aleksandry i Krzysztofa. Twórca "2084" posunął się do utożsamienia postaci scenicznej z żywą osobą, jakby chciał powiedzieć, że te role tak czy inaczej odgrywamy, my, żywi ludzie, zawsze i wszędzie (...) Nie dziwię się teraz wielu pochwałom zebranym przez młodych aktorów zaangażowanych przez Michała Siegoczyńskiego. Co czują sami? Przecież dla nich to bycie na scenie jest traumatyczne. Nie wierzę w możliwość idealnego odseparowania się od świata