Chciałem po prostu napisać bajkę o emigracji, która zazwyczaj jest przedstawiana jako tragedia i piekło. Nie przeczę, że tak bywa, ale dlaczego nie pokazać jej inaczej? Bywa, że przyjeżdżamy do jakiegoś obcego kraju i nagle ze zdumieniem stwierdzamy, że wszystko nam w nim pasuje. Jest w tym coś z cudu, dlatego zachciało mi się bajki. Facet znikąd mieszka pod stołem, można by powiedzieć jak pies, ale skoro pod jej stołem, to znaczy też, że u stóp ukochanej. W ten sposób autor sztuki, francuski grafik, malarz, pisarz i dramaturg Roland Topor tłumaczył genezę "Zimy pod stołem". Rzeczywiście jest w atmosferze utworu bajkowa czarowność nastroju, pastelowość emocji, świadoma naiwność i sentymentalizm diametralnie odmienne od groteskowego, zdominowanego przez "czarny humor" i makabreskę obrazu twórczości, jaki przyjęto kojarzyć z Toporem. Surrealistyczna baśń opowiada o miłości emigranta ze wschodniej Europy i francuskiej t
Tytuł oryginalny
Zima pod stołem
Źródło:
Materiał nadesłany
Gazeta Wyborcza nr 256