29.11.2016 Wersja do druku

Wściekłość, czyli bezsilność

"Wściekłość" Elfriede Jelinek w reż. Mai Kleczewskiej w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Pisze Andrzej Horubała w tygodniku Do Rzeczy.

Co zostaje po trzygodzinnym spektaklu "Wściekłość" Mai Kleczewskiej na podstawie dzieła Elfriede Jelinek? Przede wszystkim brawurowa Magdalena Koleśnik. To ta 26-letnia aktorka z Białegostoku, której twarz z magnetycznym błękitnookim spojrzeniem zdobiła okładkę książki "Dziewczyny z Powstania" Anny Herbich. Zdobiła niebezprzyczynnie, wystąpiła bowiem owa młoda artystka zarówno w "Kamieniach na szaniec" ("Monia", dziewczyna "Rudego"), jak i "Mieście 44" (epizod jako sanitariuszka Klara). Widzowie teatrów warszawskich pamiętają ją z "Dybuka" Kleczewskiej w Żydowskim (nagroda sekcji krytyków ZASP za debiut - rola Lei) i z "Ksiąg Jakubowych" w Powszechnym, gdzie jako Gitel zapadła w pamięć zmysłowym transowym tańcem, zwiastującym erotyczną orgię frankistów. Tu dostała od Kleczewskiej parę scen wybijających się z histerycznego słowotoku, jakim Elfriede Jelinek postanowiła obdarzyć świat w odpowiedzi na terrorystyczny atak na redakcję "Char

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wściekłość, czyli bezsilność

Źródło:

Materiał nadesłany

Do Rzeczy nr 48/28.11

Autor:

Andrzej Horubała

Data:

29.11.2016

Realizacje repertuarowe