27.02.2004 Wersja do druku

Wolny strzelec

Maciej Damięcki, aktor w rozmowie z Marią Kamińską

Chciał być dżokejem, ale okazało się, że przy swoich 168 centymetrach wzrostu jest zbyt wysoki. Został aktorem, kontynuując rodzinną tradycję. Jest tytanem pracy i dobrego samopoczucia. Gra jednocześnie w kilku serialach, jeździ po Polsce występując na estradzie, gościnnie w teatrach lub reżyserując sztuki. Odpoczywa, wykańczając swój dom. Ostatnio występował w Kielcach, w sztuce wyreżyserowanej przez Jerzego Bończaka "Łóżko pełne cudzoziemców". Maria Kamińska: - Przyjechał pan do Kielc pociągiem. Nie wygodniej autem? Nie męczą pana w pociągu fani? Maciej Damięcki: - Owszem, na szczęście dzisiaj dopiero pod koniec podróży przyfilowało mnie dwóch pijanych młodzieńców. Chcieli autograf, ale uciekłem. Wie pani, z pijanymi to nigdy nic nie wiadomo. Pani to pisze? - A dlaczego nie? To fajna przygoda. - Przygodę to ja miałem w Łodzi, kiedy znienacka na ulicy dostałem w twarz od jakiegoś nieznajomego człowieka. Facet strasznie

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wolny strzelec

Źródło:

Materiał nadesłany

Słowo Ludu nr 2328 - Tele Słowo

Autor:

Maria Kamińska

Data:

27.02.2004