03.03.2000 Wersja do druku

Wolę Parnas niż rynsztok

Podczas swojej ostatniej wizyty w Krakowie Andrzej Seweryn oświadczył, że czytanie Racina jest taką samą przyjemnością jak kochane się z kobietą. Tłumaczył też adeptom aktorstwa, że jak się nie nauczą recytować poezji, to nie będą umieli - wbrew temu co im się wydaje - powiedzieć w polskim filmie ch...czy k... (przepraszam, że wykropkowuję te powszechnie używane słowa, ale moja "Gaze­ta" jest na tyle przyzwoita, iż nie zdzierżyłaby ich w druku). Jednym słowem, by zejść do rynsztoka trzeba najpierw sięgnąć szczytów. Niestety, ta myśl nie przy­świecała twórcom "Ognia w głowie" - sztuki Mariusa von Mayenburga, granej na scenie "Miniatura" Teatru im. J. Sło­wackiego. Nie sięgnęli oni ani szczytów Parnasu ani dna rynsztoka. Reżyser spektaklu Adam {#os#1192}Sroka{/#} wybrał bezpiecz­ny, a co za tym idzie piekielnie nudny środek, który nie był w stanie widzem czyli mną wstrząsnąć ani rozerwać trzewi, choć historia pewnej rodziny mia

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wolę Parnas niż rynsztok

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Krakowska nr 53

Autor:

Magda Huzarska

Data:

03.03.2000

Realizacje repertuarowe