EN
05.02.2022, 11:33 Wersja do druku

widz_trebicki(nie)poleca: „Top Dogs”

"Top Dogs" Ursa Widmera w reż. Wojciecha Malajkata w Teatrze Collegium Nobilium w Warszawie. Pisze Robert Trębicki w Teatrze dla Wszystkich.

fot. Bartek Warzecha/mat. teatru

W treści dramatu „Top Dogs” Ursa Widmera jest pokazana ludzka tragedia. Tragedia ludzi na finansowym i karierowym topie, którzy nagle zostają zwolnieni z pracy i świat się im zawala. Na scenie widzimy jakby grupę wsparcia, która ma tych ludzi z ich życiowych tragedii wyprowadzić. To rodzaj terapii grupowej, która ma im pomóc. I powiem szczerze, że jest to zrobione bardzo przyzwoicie, są momenty bardzo dobre, i aktorsko i dramatycznie, ale dla mnie niespodziewane reakcje widowni, w najmniej do tego oczekiwanych momentach, zamieniają ten spektakl w trudny do sprecyzowania rodzaj groteski, można odnieść wrażenie, że wręcz deprymują aktorów. Bo jak to, my tu przedstawiamy dramatyczne rzeczy, a publika głośno się śmieje? Tylko z czego?  Tak, zauważyłem kilka takich momentów jakby aktorskiego zawahania, jakby zwątpienia w sens tego spektaklu.

W związku z tym może należałoby, by pierwsze przedstawienia w Teatrze Collegium Nobilium były zamknięte – niech przychodzą tylko rodzice, znajomi i wszyscy pragnący zabawy studenci akademii. Podczas trzech czy czterech, może nawet pięciu spektakli, niech się wyśmieją do woli, głośno wszystko skomentują, i dopiero potem można by na widownię zaprosić takich zwykłych widzów jak ja. To co zobaczyłem, czy raczej usłyszałem na widowni podczas premiery, w moim przekonaniu woła o pomstę do nieba. Z czego się śmiejecie: jeszcze raz pytam? Czemu przeszkadzacie grać poważne treści aktorom? Bo przecież to dopiero teatralni studenci? Naprawdę ciężko się to oglądało w tak „zabawnym” towarzystwie.

Co do samego aktorstwa:  jest kilka momentów, które ocierają się o naprawdę dobry teatr. Aktorskim numerem jeden w „Top Dogs” jest Waleria Gorobets, która w roli żony jednego z uczestników grupy wsparcia wchodzi na scenę dosłownie na kilka chwil, ale  robi aktorski sztos, wypada naprawdę wiarygodnie, przejmująco i zmusza do spojrzenia w obsady kolejnych spektakli. W tej najmocniejszej i najlepszej scenie przedstawienia znakomicie wspomaga ją sceniczny mąż (Marek Żmijewski), a terapeutyczny dialog między małżonkami zmusza do głębokiej refleksji i zostawia spory dreszcz emocji (oczywiście publiczność musiała się roześmiać z rozbijanej ze złością filiżanki, nawet ŁOŁ na widowni się pojawiło…)

Moją uwagę zwróciła również Magdalena Kekenmeister – przez cały spektakl jakby sztywna i bez emocji, a jednak rzucane we współtowarzyszy seansu nienawistne spojrzenia, w końcu wybuch gniewu i szaleństwo, a na koniec liryczna opowieść o marzeniu wyjazdu z szefem w wysokie góry i opis jego spadania w przepaść, robią wrażenie. A wszystko to, przy dźwiękach piosenki The Doors, jest naprawdę świetnie zagrane, zatem nazwisko godne zapamiętania.

Kamila Najduk zwraca uwagę jako zarządzająca grupą swym spokojem, jakby kontrolą nad wszystkim, stara się uspokoić emocje i w tym stonowanym sposobie grania ma w sobie coś urzekającego. Dodatkowo swoją fizycznością przypomina mi Joannę Kulig… a może to tylko bliźniaczy sposób uczesania?

Z panów bardzo przypadł mi do gustu Michał Zieliński, szczególnie w swej pierwszej „abstynenckiej” prezentacji, pełnej gniewu, furii i bezsilności. Nieźle to było zagrane, zatem nazwisko zapisane w kajeciku. Równie dobre wrażenie pozostawił Paweł Gasztold-Wierzbicki, którego „sceniczne alergie” w połączeniu ze wspomnieniami o straconej pracy dają mieszankę iście wybuchową i mocno dramatyczną. Jednak „najważniejsze” w w jego scenie było potykanie się i rzucanie krzesłami, ale mam wrażenie, że nieoczekiwane reakcje widzów mocno zdeprymowały młodego adepta sztuki teatralnej. Wielka szkoda, ale nazwisko też warte zapamiętania,

Generalnie „Top Dogs” jest spektaklem godnym uwagi, ale na pewno bez  niepotrzebnego śmiechu dookoła. To dobrze zagrany i naprawdę wciągający dramat.  Póki co, Szanowni Państwo wstrzymajcie się jednak jeszcze chwilę przed pójściem na Miodową. Bo być może dopiero za kilka dni owacja na stojąco będzie się aktorom i realizatorom tego przedstawienia należała w pełni.

Tytuł oryginalny

widz_trebicki(nie)poleca: „Top Dogs”

Źródło:

Teatr dla Wszystkich

Link do źródła