EN
3.12.2022, 15:26 Wersja do druku

Warszawa. Podróż w świat hazardu i gęstych relacji w „Domu Gry". ADiT poleca dramat Davida Mameta

Agencja Dramatu i Teatru ADiT poleca tym razem podróż w mroczny i niebezpieczny świat hazardu i mafii w „Domu Gry" Davida Mameta.

David Mamet Ur. w 1947 r. w Chicago amerykański dramatopisarz, scenarzysta i reżyser filmowy. Współpracuje z największymi gwiazdami amerykańskiego filmu i teatru.  Za  "Glengarry Glen Ross" w 1984 zdobył Nagrodę Pulitzera,. W1992 dramat został sfilmowany w gwiazdorskiej obsadzie (Al Pacino, Jack Lemmon, Alec Baldwin, Ed Harris, Alan Arkin, Kevin Spacey). W kinematografii debiutował jako scenarzysta w 1981.  Debiut zaiste imponujący - "Listonosz zawsze dzwoni dwa razy" - z Jackiem Nicholsonem i Jessicą Lange.  Scenariusz do Werdyktu Sidneya Lumeta zdobył nominację do Oskara.  Mamet napisał scenariusze do wielu znanych filmów, m.in.: "Nietykalnych" Briana De Palmy, "Ronina" Johna Frankenheimera i "Hannibala" Ridleya Scotta. Jako reżyser debiutował w 1987  filmem House of Games. Jest autorem wielu sztuk teatralnych, które w Stanach Zjednoczonych cieszą się niesłabnącą popularnością.

Rola dr Margaret, psycholożki i autorki na topie, która postanawia wykorzystać terapię gangstera i napisać kolejny bestseller na temat półświatka hazardu i mafii, jest marzeniem dla przebojowej aktorki. Nawet jeśli nie pamiętamy filmu warto przeczytać świetną sceniczną adaptację znanego reżysera Richarda Beana..., bo to gęsty materiał na spektakl sukcesu.

Teatralna wersja "House of Games", przygotowana dwadzieścia trzy lata po hollywoodzkiej premierze, ma nad scenariuszem filmowym zdecydowaną przewagę.  Akcja jest skondensowana i wartka, pozbawiona dłużyzn i zbędnych scen - "łączników" - co stanowiło poważną wadę filmowej wersji.  Także relacja pary głównych postaci - Margaret i Mike'a została nakreślona bez porównania ciekawiej i głębiej.  Mike, gangster pozbawiony sumienia, cyniczny twardziel - obdarza Margaret uczuciem, czego dowód daje w kulminacyjnej, dramatycznej scenie. Ona zaś odnajduje dreszczyk emocji, uczucie i radość życia, za którą tęskniła od lat.

Zyskuje także atrakcyjność samej intrygi, która nie obciążona grzechami filmowej wersji, wciąga i zaskakuje kolejnymi odsłonami, przywodząc na myśl słynne "Żądło".  W gęstej, mrocznej atmosferze dochodzi do finału, który także jest zdecydowanie lepszy i wiarygodniejszy niż w filmie.  Tam porządna pani psycholog zmienia się w nałogową złodziejkę i psychopatyczną morderczynię, która  zabija z zemsty bez mrugnięcia okiem.  Zabija kogoś, kogo kocha, a śmierć człowieka nie robi na niej najmniejszego wrażenia. Teza, iż w każdym z nas kryje się uśpiony potwór została tu przeprowadzona wyjątkowo naiwnie. W teatralnej wersji rozgrywka finałowa toczy się z o wiele większą wiarygodnością i psychologicznym prawdopodobieństwem.  A scena dziesiąta, w której następuje dramatyczna kulminacja, równie dobrze może być sceną ostatnią.
Jeśli ktoś szuka inteligentnego kryminału, nasyconego intensywnym klimatem, w którym oprócz intrygi aktorzy mają jeszcze do zagrania ciekawe postaci - i nie przeraża go dziewięć osób w obsadzie - to "House of Games" jest trafnym wyborem.  Dobrze zrobiony "Dom Gry" powinien zapełnić widownię na kilka sezonów.

*****
Tekst można zmówić na www.adit.art.pl pod omówieniem:  https://www.adit.art.pl/sztuki/dom-gry

Źródło:

Materiał nadesłany