06.02.2019 Wersja do druku

Warszawa. Okradziony grób królowej sceny

Z nagrobka Niny Andrycz złodzieje zrabowali metalową rzeźbę. W kancelarii cmentarza opiekunka grobu usłyszała, że powinna go ubezpieczyć. Ksiądz dyrektor odradził jej pójście na policję, nazywając to "stratą czasu".

Rzeźba miała ok. 30 cm wysokości. Przestawiała smukłą postać kobiety w długiej sukni i szalu spływającym z rozłożonych szeroko ramion oraz w nakryciu głowy przypominającym płomienie. Była kopią statuetki, którą Nina Andrycz dostała w 2009 r. w nagrodę od Związku Artystów Scen Polskich z okazji 75-lecia kariery. Posążek wręczył jej Ignacy Gogolewski. Na kamiennej podstawie widniała tabliczka z dedykacją: "Kolumna dorycka to symbol Grecji. Nina Andrycz to symbol Teatru Polskiego". - Chciała, żeby ta rzeźba była jedyną ozdobą jej grobu - mówi Liliana Śnieg-Czaplewska, wykonawczyni testamentu artystki. To tę rzeźbę skradli złodzieje. Była ustawiona z boku płyty nagrobnej Niny Andrycz. Wybitna aktorka Nina Andrycz urodziła się w 1912 r. w Brześciu Litewskim. Debiutowała w 1934 r. w wileńskim teatrze na Pohulance. Po roku związała się Teatrem Polskim w Warszawie, w którym występowała do 2004 r. Stworzyła słynne kreacje, m.in.: Sol

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Okradziony grób królowej sceny

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Stołeczna nr 31

Autor:

Tomasz Urzykowski

Data:

06.02.2019