Jedna z największych polskich tancerek XX wieku, ostatnia niekwestionowana polska primabalerina i wieloletni dyrektor zespołu baletowego Teatru Wielkiego w Warszawie zmarła wczoraj. Miała 86 lat.
Dziś takich artystek już nie ma, którym wypada powierzyć tylko główne role, a których nazwisko działa jak magnes i przyciąga publiczność. Po raz ostatni Maria Krzyszkowska zatańczyła na scenie ponad 40 lat temu, a mimo to potem nie pojawiła się żadna inna tancerka bezdyskusyjnie zasługująca na ten najważniejszy tytuł: primabaleriny. Znany z ciętego języka Jerzy Waldorff w jej przypadku w recenzjach szedł jeszcze dalej i nazywał ją: primadonna assoluta. Gdy była u szczytu kariery, nie brakowało plotek, że pozycję zawdzięcza teatralnym układom. Wielka znawczyni baletu i autorka wielu książek, Tacjanna Wysocka powiedziała jej wtedy: "Nigdy nie darują ci twojej figury. Ty wiesz, że masz świetne warunki zewnętrzne, a pani ta czy tamta takich nie ma i codziennie na sali baletowej uświadamia to sobie". To była jedna tajemnica jej sukcesu. Druga - to ogromna pracowitość oraz dyscyplina, którą narzuciła sobie oraz wymagała jej od innych. Życi