16.04.2007 Wersja do druku

W Teatrze Wielkim: Cyrulik pokaleczony

Henryk Baranowski, znakomity, wręcz wybitny reżyser teatralny, cieszący się międzynarodową sławą operowego wizjonera, został zaproszony przez dyrekcję Teatru Wielkiego w Łodzi do realizacji "Cyrulika sewilskiego" Gioacchina Rossiniego. Po wielkim sukcesie, jaki odniósł na łódzkiej scenie kilka lat temu jego "Echnaton", nie sposób było nie zachwycić się pomysłem, by Baranowski znów pracował w Łodzi. Sam piałem z zachwytu, aż do premiery. Tak smutnej porażki znakomitego twórcy nie widzieliśmy na scenie już dawno. Rozczarowana publiczność dala głośny wyraz dezaprobacie i wybuczała reżysera, gdy pojawił się w końcowych ukłonach na scenie. Czy było za co? Z kameralnej i nienagannie skonstruowanej muzycznej farsy, Baranowski uczynił widowisko na skalę stadionu. Dowcipne arie i ansamble rozpiął w wielopoziomowej przestrzeni salonu SPA (?!), protagonistów poukładał w łóżkach do opalania, w wirujących konstrukcjach a la Kobro i Strzemiński,

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

W Teatrze Wielkim: Cyrulik pokaleczony

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Łódźki nr 89

Autor:

Michał Lenarciński

Data:

16.04.2007

Realizacje repertuarowe