- Zagościliśmy na stałe w planach wielu teatrów świata, a jeszcze kilka lat temu musieliśmy wsiadać na płynący statek, by włączyć się do ważnych przedsięwzięć międzynarodowych. Obecnie to my niektóre z nich inicjujemy - mówi WALDEMAR DĄBROWSKI, dyrektor naczelny Teatru Wielkiego - Opery Narodowej.
Rz: Co będzie dla pana najważniejszym wydarzeniem przyszłego sezonu? Waldemar Dąbrowski: Nowa realizacja "Halki" Stanisława Moniuszki, choć podchodzimy do niej świadomi podejmowanego ryzyka. "Halka" jest bardzo mocno osadzona w naszej kulturze i tradycji wykonawczej, a my chcielibyśmy pokazać jej wartość uniwersalną, która pozwoli wprowadzić ją do teatrów świata. To przecież opera taka jak "Madame Butterfly", tyle że rozgrywająca się w polskich realiach. "Halkę" trzeba w sposób mądry i wyważony uwolnić od przebrzmiałej estetyki sumiastego wąsa, stylistyki obowiązującej przez dekady. Powierzyliśmy spektakl młodym realizatorom na czele z reżyserką Natalią Korczakowską. Ja natomiast czekam na inscenizację "Latającego Holendra", której podjął się Mariusz Treliński. - I słusznie, bo to będzie pierwsze wejście Mariusza Trelińskiego na teren opery niemieckiej. Po trwającej ponad dekadę spektakularnej interpretacji dzieł włoskich, rosyjs