EN
30.06.2009 Wersja do druku

Teatr i bufety w Kamienicy

- Czasem czułem się jak nawigator prowadzący statek między skałami podczas sztormu. No i pracowałem jak wariat. Trudności, jakie czasem mogą stwarzać przepisy, przyprawiają o ból głowy. Spotkałem się czasem z tak nieprzychylnym prawem, że zastanawiam się, czy ktoś specjalnie sformułował je tak, by na lata zahamować rozwój tego kraju. Większość z nich zakłada, że każdy jest złodziejem - Emilian Kamiński opowiada w Rzeczposplitej o budowie Teatru Kamienica.

Adam Mielczarek: Na stronie internetowej Teatru Kamienica figuruje Pan jako dyrektor naczelny. Tak należy Pana tytułować? Emilian Kamiński: Nie jestem dyrektorem, ale po prostu ojcem tego przedsięwzięcia. To moje dziecko, duże i powite w bólach. Zaadaptowanie prawie 2000 mkw. przestrzeni - która nigdy, od czasu powstania kamienicy w 1910 r., nie była teatrem, lecz piwnicami i magazynami - zajęło mi trzy lata. A chodzę już przy tym projekcie siedem lat. Jak zdobył Pan na to pieniądze? - Zaznaczam, że to nie mój teatr, ale fundacji, która wynajęła pomieszczenia od miasta i wygrała 5 mln zł w konkursie Urzędu Marszałkowskiego na zagospodarowanie pieniędzy unijnych w ramach ZPORR. W zamian, uważam, wykonaliśmy dla Warszawy kawał dobrej roboty. Dajemy jej ciekawe miejsce spotkań kulturalnych i towarzyskich. W podwórku powiesiłem tablicę z nazwiskami dobroczyńców Kamienicy i podziękowaniem za opiekę. Wsparli nas: Urząd Miasta, Rada Warszawy i Pa

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Na obiad i przedstawienie

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita Online

Autor:

Adam Mielczarek

Data:

30.06.2009

Wątki tematyczne