Logo
9.03.2010 Wersja do druku

Taniec Traviaty

"Traviata" w reż. Mariusza Trelińskiego w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej w Warszawie. Pisze Bronisław Tumiłowicz w Przeglądzie.

"Genialnie żonglując operową konwencją, Treliński przenosi Damę Kameliową w stylizowany, rozbuchany w formie, olśniewający pięknem operowych wizji świat" -takie pełne samozadowolenia i nadęcia kiczowate zdanie napisali w hołdzie swemu dyrektorowi artystycznemu jego poddani z biura prasowego. I tylko pierwsze słowo ma coś wspólnego z prawdą. Przedstawienie klasycznej opery Verdiego zostało uwspółcześnione, elegancka kokota wystylizowana na Dodę, tańcząca i wijąca się w pierwszym akcie jest dosyć wiarygodna, zwłaszcza gdy arogancko traktuje pojawiających się wokół niej mężczyzn. W drugim jest już gorzej, gdy do jej domu przychodzi tatuś jednego z narzeczonych, bo taka scena mogła się zdarzyć w XIX w., nie dziś. Dopiero w finale udało się nieźle za inscenizować śmierć Violetty. Usiłuje ona złapać świetlną dyskotekową kulę, a kula ucieka. Traviata w Teatrze Wielkim-Operze Narodowej jest jednak sukcesem dzięki pierwszoligowej obsadzie.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Taniec Traviaty

Źródło:

Materiał nadesłany

Przegląd nr 10/14.03

Autor:

Bronisław Tumiłowicz

Data:

09.03.2010

Realizacje repertuarowe